wtorek, 10 września 2013

Bullshit jobs, misja i Pole


Artykuł ukazał się w Magazynie Twórczym Polska Canada.
............................

"Bullshit jobs"
„Nie jestem do niczego przydatny. /…/ Całkowicie zależny od społeczeństwa, które mnie otacza, jestem mu – jeśli o mnie chodzi – z grubsza nieużyteczny; wszystko, co potrafię robić, to produkować wątpliwe komentarze na temat przeżytych obiektów kulturalnych ./…/ Większość ludzi, którzy mnie otaczają jest w podobnej sytuacji”.
Michel Houellebecq, Cząstki elementarne  

„Pewnego razu, kontemplując pozorny wzrost odpowiedzialności administracyjnych w działach akademickich, przyszła mi do głowy możliwa wizja piekła. Piekło to zbiór ludzi, którzy spędzają większość swojego czasu, wykonując pracę, której nie lubią i w której nie są szczególnie dobrzy”. 
David Graeber
 
Tytuł posta nawiązuje do pamfletu amerykańskiego antropologa Davida Graebera1, zatytułowanego: On the Phenomenon of Bullshit Job2, w którym piętnuje on biurokratyzację ekonomii i proliferację zawodów bezużytecznych, ochrzczonych mianem bullshit jobs. 

Jego zdaniem, spora ilość ludzi pracujących w biurach staje się wyalienowana, poświęcając swoje życie pracom niepotrzebnym, pozbawionym sensu (w powyższym cytacie postawę tę reprezentują słowa bohatera powieści „Cząstki elementarne”). Przy czym mają oni na ogół świadomość powierzchowności swojego wkładu w życie społeczeństwa. Sytuacja ta pociąga za sobą głębokie szkody moralne, na poziomie jednostki i cywilizacji.

We wstępie Graeber cytuje ekonomistę Johna Maynarda Keynesa, który w 1930 przepowiadał, że pod koniec XX wieku rozwój technologii pozwoli zmniejszyć tygodniowy czas pracy do piętnastu godzin. O ile jednak w wielu sektorach robotyzacja rzeczywiście miała miejsce, o tyle technologia została tak przekabacona, byśmy pracowali jeszcze więcej. Stworzono w tym celu całą masę zawodów, bez których świat mógłby się doskonale obejść: usługi finansowe, telemarketing, komentator polityczny, przewodnik po galeriach handlowych, ekspert TV, trader, HR, PR, itd.
 
Autor konkluduje, że - paradoksalnie - neoliberalizm doszedł do tego samego punktu, co sowieckie systemy totalitarne drugiej połowy XX wieku: zatrudnianie jak największej liczby ludzi po to, by nic nie robili. 

Graeber doszukuje się przyczyn tej sytuacji w istniejącym status quo. Klasa rządząca zdała sobie sprawę, że ludzie szczęśliwi, produktywni i jednocześnie mający czas wolny są dla niej śmiertelnym zagrożeniem (przytacza tu precedens, jakim był rozwój wypadków w latach 60).


Praca a misja
„Moim zdaniem, to szkoda, że jest tyle pracy w świecie. Jedną z najsmutniejszych rzeczy jest to, że jedyną rzeczą, którą człowiek mógłby robić osiem godzin dziennie, dzień po dniu, to pracować. Nie można jeść osiem godzin dziennie, ani pić osiem godzin dziennie, ani kochać się osiem godzin dziennie – wszystko, co możecie robić przez osiem godzin, to pracować. Jest to powód, dla którego człowiek czyni siebie i wszystkich wokół nędznymi i nieszczęśliwymi”.
William Faulkner
 
„Czyż podobna, by wystarczyło wam życie w świecie, w którym umarł duch?” 
Yukio Mishima

Z badań przeprowadzonych przez magazyn Fortune wynika, że prawie pięćdziesiąt procent kobiet na stanowiskach dyrektorskich myśli o rezygnacji z pracy. Udało im się przebić, wspiąć na wysokie szczeble hierarchii zawodowej, by po latach wyczerpującej wspinaczki uświadomić sobie, że… drabina była przystawiona do niewłaściwej ściany.

Menadżerowie wysokiego szczebla opuszczają dziś przedsiębiorstwa - można tu wręcz mówić o trendzie - i otwierają (na przykład) pensjonaty pośród przyrody. Według słów ludzi, którzy dokonali takiej życiowej przemiany, wiąże się ona z poczuciem wolności, odrodzenia, bycia w zgodzie ze sobą. Czynnikiem wyzwalającym proces transformacji jest najczęściej kryzys osobisty: zwolnienie z pracy, rozwód, śmierć drogiej osoby, narodziny, kłopoty ze zdrowiem.

Prezes korporacji American Express zrezygnował ze stanowiska, które przynosiło mu - bagatela - cztery miliony dolarów dochodów rocznie. Odszedł, ponieważ - jak to sam ujął - chciał pożyć. Odpowiedź symptomatyczna, gdyż -  właśnie - nie o zwykłą zmianę pracy tu chodzi, tylko o globalną metamorfozę naszego stosunku do życia, zmianę paradygmatu.

We wpisie: Masa krytyczna pisałem już, iż obecnie wielu ludzi odchodzi ze swojej dotychczasowej, często dobrze płatnej pracy, gdyż nie daje im ona poczucia satysfakcji, spełnienia. Niektórzy sami rezygnują, inni są zwalniani w procesach restrukturyzacji i zwolnień w firmach. Instytucja pracy li tylko zarobkowej, pracy dla przysłowiowego chleba, zrodzona z mechanistycznej wizji świata przeżywa swój schyłek. Coraz większa liczba osób uświadamia sobie, że przyszła na świat z celem znacznie większym niż przetrwanie, że są istotami duchowymi, których zadaniem jest wyrażenie tego faktu z całą mocą w świecie.

Mechanistyczny paradygmat jest unilateralną interpretacją rzeczywistości, właściwą dla lewej półkuli naszego mózgu. W kontekście tym praca - poza kilkoma zarezerwowanymi dla geniuszy wyjątkami - jest postrzegana jako żmudna i niewdzięczna harówka, ów przysłowiowy kierat. Wymiar twórczy pracy, aspekty radości, wielkości, rozmachu czy piękna są nieobecne. Ludzie chodzą do monotonnej, nie dającej poczucia spełnienia pracy, dzieci uczęszczają do obowiązkowej, przypominającej obozy indoktrynacji szkoły i wszyscy czekają na upragnione wakacje czy urlop, który pełni rolę wentyla bezpieczeństwa i rzadko jest odpowiedzią na ich głębokie potrzeby. 

Wpajany już w szkołach i powielany od pokoleń model świata, w którym rozszczepiamy naszą ekspresję na przeciwstawne warianty typu: praca-zabawa, praca-przyjemność, praca-twórczość jest źródłem poczucia absurdalności naszych działań, źródłem wrażenia braku sensu w życiu i - mniej lub bardziej uświadomionego - rozdarcia i bólu.

Praca wynikająca z misji likwiduje tę wielowiekową dychotomię, przywracając naszemu życiu jego utraconą integralność. I jednym z najbardziej uniwersalnych wyzwań stojących dziś przed człowiekiem jest prowadzenie życia twórczego, wynikającego z realizacji życiowej misji i pozwalającego być w intymnym kontakcie ze swoją wewnętrzną mocą.


Misja
"Brak celu w życiu jest największym zagrożeniem dla życia i zdrowia".
Dr Deepak Chopra
 
"Życie bez celu jest błądzeniem".
Seneka 
 
"Człowiek nie musi w życiu wiedzieć wszystkiego, musi jedynie znaleźć swoją drogę".
Albert Einstein 

Czym zatem jest życiowa misja? Nie jest ani pracą, ani rolą, której się podejmujemy. Misja jest wielkim ideałem, który nadaje naszemu życiu poczucie sensu, znaczenia, jest nadrzędnym celem, z którego wyrastają wszystkie inne. To on określa role, które gramy w życiu (różnorodne tożsamości przyjmowane w celu realizacji misji). Niektórzy określają ją innymi słowami i mówią o powołaniu, posłannictwie, racji bytu, życiowym kontrakcie czy własnej legendzie.

W każdym z nas jest coś, co uwielbia robić, co go pasjonuje, co pozwala mu czuć, że żyje pełnią życia, że wznosi się ponad codzienność do krainy cudów. Tym czymś jest  realizacja życiowej misji - dzielenie sie z innymi skarbem swojej niepowtarzalnej indywidualności. 

Misja jest pojęciem znacznie szerszym niż praca. Jeśli całą swoją osobowość zamykamy w wykonywanej przez siebie pracy, to w razie konieczności zmiany, nasze poczucie tożsamości na pewno ucierpi. Widać to wyraźnie w przypadku osób, które popadają w choroby lub umierają zaraz po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Człowiek, związek, rodzina, zespół, przedsiębiorstwo, społeczność, naród, cywilizacja - wszyscy mają swoją misję.


Odkrycie i realizacja misji
"Dano Ci czas i nie zmarnuj go, żyjąc cudzym życiem. Nie daj się zwieść dogmatom, co polega na życiu wedle tego, co wymyślili inni. Niech w hałasie cudzych głosów nie zatonie Twój własny głos. I co najważniejsze, miej odwagę, by iść za głosem serca i duszy. One jakoś wiedzą, kim naprawdę chcesz się stać"
   Steve Jobs
  
"Dwa najważniejsze dni w Twoim życiu to dzień, w którym się urodziłeś i dzień, 
w którym odkryłeś po co".
Mark Twain
 
 "Nie chodź tam, dokąd może zaprowadzić cię droga; zamiast tego idź tam, 
gdzie ścieżki nie ma w ogóle, i pozostaw za sobą szlak".
Ralph Waldo Emerson 

Odkrycie i realizacja misji wiąże się z rozwojem prawej półkuli naszego mózgu, z rozkwitem kobiecej części naszej psyche, z odczuwaniem świata. Realizując misję doprowadzamy do równowagi między pracą lewej i prawej półkuli, między sercem i umysłem. W rezultacie możemy pełniej korzystać z naszego nieskończonego potencjału, mieć szerszy dostęp do zasobów naszego twórczego geniuszu.

Odnaleziona równowaga pozwala również na głębszą niż dotąd percepcję rzeczywistości i tym samym – na polepszenie jakości naszej interakcji z Polem (w znaczeniu rozumianym przez fizykę XXI wieku)3. Stopniowo powierzamy się nurtowi życia, pozwalając się nieść magicznym koincydencjom. W tym procesie emancypacji nasz paradygmat ulega przemianie: poprzez tajemnicze wydarzenia synchroniczne4 nawiązujemy intymny dialog ze wszechświatem, zaczynamy odczuwać rosnącą więź partnerstwa z Wielkim Misterium Ewolucji, z Polem. 

Odkrycie i realizacja życiowej misji pozwala wyzwolić się z bezwiednej identyfikacji ze świadomością społeczną i podążać własną, oryginalną drogą. Proces realizowania misji jest niczym innym, jak duchowymi narodzinami. Jest też on równie intensywny i święty, jak cud fizycznego poczęcia.

Odkrycie życiowej misji jest fundamentalną potrzebą duchową każdego człowieka. Jej realizacja jest jednoznaczna z przebudzeniem w sobie alchemika, geniusza, z wyrażeniem swojej kwintesencji, którą jest: Twórczość!

Realizowanie misji jest najbardziej naturalną ścieżką duchowego rozwoju - królewskim 
traktem ku oświeceniu5.



Szerszy kontekst – Pole
„Gdy nie ma widzenia, naród się psuje”.
Biblia tysiąclecia, Księga Przysłów 29:18  
 
„Wybierzcie pracę, którą kochacie a nie będziecie musieli pracować 
ani jednego dnia w waszym życiu”.
Konfucjusz 

"Snuj wielkie marzenia; tylko wielkie marzenia
poruszają ludzkie dusze
".
Marek Aureliusz

Z jednej strony mamy więc zjawisko bullshit jobs oraz badania statystyczne, o których pisałem wcześniej, w których to analizowano stopień satysfakcji z pracy (wpis: Misja a satysfakcja z wykonywanej pracy). Wynika z nich, że tylko 12 % pytanych jest w pełni zadowolonych z wykonywanego przez siebie zawodu! Aż 88% nie jest usatysfakcjonowanych swoją pracą (uczestnicy graeberowskiej wizji piekła)! Podobna ilość nie wykorzystuje w pracy swoich talentów (ankieta Instytutu Gallupa przeprowadzona w 36 krajach, pośród 1.7 miliona pracowników wielkich organizacji).

Z drugiej strony zapotrzebowanie społeczne na takie a nie inne zawody, przydawanie im takiej a nie innej wartości (poprzez płace czy przywileje) jest jednym z probierzy stopnia rozwoju cywilizacji. Wskazuje też na osiągniętą przez nią równowagę. Lub jej brak.
Otóż znakomita większość zawodów jest  zorientowana na handel, tzw. rozwój gospodarczy. Zgoła znikome jest natomiast zapotrzebowanie na zawody artystyczne, związane z wysoką sztuką: na poetów, choreografów, aktorów, rzeźbiarzy, malarzy, itd. Niskie płace praktykowane w tym obszarze (oprócz jednostek wybitnych w swojej dziedzinie, lecz ten wyjątek dotyczy wszystkich zawodów) są też zwierciadłem świata wartości dzisiejszych społeczności.

Nawiasem mówiąc, niemałą rolę w tym procesie dewaloryzacji i zaszczepiania aberracyjnej hierarchii wartości odgrywają media. Przyznając pewnym programom i informacjom pierwszeństwo, nobilitując notorycznie tandetę, instalują podprogowo przekonanie, że to właśnie te, a nie inne rzeczy są ważne. Dotyczy to szczególnie kultury i sztuki. Traktując je systematycznie zdawkowo, media stwarzają pozory, że życie kulturalne narodów toczy się poza obrębem ich codzienności. Poprzez tę uporczywą marginalizację przyczyniają się walnie do rozkładu cywilizacji. Tak długo, jak kultura i sztuka będą wymiatane na obrzeża naszego życia, tak długo nie ma mowy o zdrowym i harmonijnym społeczeństwie.

W tym miejscu interesującym może być ujęcie całości zachodzących procesów w szerszym kontekście Pola energii i informacji. Ze szczytu góry widać zupełnie inne rzeczy, niż u jej podnóża.

Człowiek i zbiorowiska ludzkie są Polem i jako takie podlegają prawom fizycznym właściwym dla procesów w świecie energii. Zrozumienie tego faktu przeniknęło do języka potocznego w pojęciach takich, jak skok kwantowy czy masa krytyczna. To ostatnie odnoszono pierwotnie wyłącznie do procesów fizykochemicznych i oznaczało ilość materiału rozszczepialnego potrzebną do rozpoczęcia niekontrolowanej reakcji łańcuchowej. Z czasem zauważono jednak, że opisuje ono równie dobrze prawidłowości zachodzące w świecie materii ożywionej i stopniowo weszło do języka potocznego. Świadomość istnienia zjawiska masy krytycznej pozwala na przykład zrozumieć w jaki sposób tak niewielu może dokonać tak wiele. Wiedza ta ma kapitalne znaczenie praktyczne, może być źródłem wsparcia i otuchy w sytuacjach, które pozornie wydają się bez wyjścia.

Innym takim pojęciem są struktury dyssypatywne, za pracę nad którymi belgijski chemik Ilya Prigogine otrzymał nagrodę Nobla. Cytuję Prigogina (tłumaczenie własne):

„Termodynamika procesów nieodwracalnych odkryła, że przepływy które przechodzą przez pewne systemy fizykochemiczne, oddalając je od równowagi, mogą zasilać zjawiska spontanicznej samoorganizacji, załamania symetrii i ewolucji ku rosnącej złożoności i różnorodności. Zatem, bynajmniej nie będąc dziełem przypadku, zjawiska braku równowagi czy struktury dyssypatywnej dają nam dostęp do złożoności”.

Ilya Prigogine, Isabelle Stengers – „Nowe przymierze”6

Tak, jak w przypadku masy krytycznej, pojęcie to początkowo było zarezerwowane dla procesów chemicznych, później znalazło ono zastosowanie w innych dziedzinach i naukach.
Progogine twierdzi, że system, który wszedł w stan nierównowagi (struktury dyssypatywnej) w pewnym momencie spontanicznie się reorganizuje i wchodzi na wyższy stopień złożoności.

Niewątpliwie nasza cywilizacja odeszła, a właściwie - biorąc pod uwagę tempo zmian – odbiegła daleko od stanu równowagi. Widać to na wymienionych powyżej przykładach z dziedziny tzw. rynku pracy i – jeśli ktoś dojrzał, by dojrzeć - wszędzie, gdzie by nie spojrzeć (patrz wpis: Wiadomości o stanie Planety). 

Ziemia i ludzkość znalazły się w - bezprecedensowym w dziejach - punkcie krytycznym. Lecz – tak, jak to rozumiem – jest to część naturalnego procesu ewolucyjnego, gdzie kryzys zawsze poprzedza wszelką zmianę i gdzie każdy nowy poziom ewolucyjny, który się wyłania, charakteryzuje się zwiększoną szybkością i złożonością zachodzących w nim zmian. Tak to przynajmniej odbywało się dotychczas.

Jako system weszliśmy w stan struktury dyssypatywnej, która może (lecz nie musi) się zreorganizować i osiągnąć wyższy poziom ewolucyjny. Nie musi, gdyż tym razem w paradę ewolucji wszedł człowiek i to, co działo się dotąd w sposób naturalny, dziś - stoi pod wielkim znakiem zapytania. Wygląda na to, że – raz jeszcze - wszystko jest w naszych rękach. Przynajmniej jeszcze przez jakiś czas.

Optymizmem napawa więc fakt, że właśnie teraz pojawiają się te badania stawiające pytania o pracę, że pojawiają się teksty takie jak Davida Graebera. Postrzegam te inicjatywy jako zwiastuny reorganizacji i ruchu w kierunku równowagi. Z wolna budzi się świadomość znaczenia fundamentalnego zagadnienia, jakim jest misja7 czy praca mająca głęboki sens i coraz więcej ludzi odwraca się od istniejącego status quo i szuka pracy radosnej, dającej poczucie spełnienia. 

Powracając do cytatu z Konfucjusza, uważam że wykonywanie pracy, którą się kocha jest właśnie tą wizją, której nam trzeba, by dokonać koniecznej dziś zmiany paradygmatu.


------------------------------------------------
UWAGA: Jeżeli chcesz odkryć swoje powołanie i talenty, weź udział w warsztatach Co-Evolution Institute.
---------------------------------------------

(1) David Graeber, antropolog w London School of Economics, jeden z działaczy ruchu Occupy Wall Street.  

(2)  Linki:
(3) Patrz książka Lynne McTaggart, Pole 

(4) Pojęcie synchroniczności wprowadził psycholog i psychiatra Carla G. Jung. Twierdził on, że zbiegi okoliczności nie zawsze są dziełem przypadku. Uważał, że są one wyrazem działania ewolucyjnych sił wszechświata, które wiążą ze sobą wydarzenia przyczynowo niezależne. Zdobywanie intuicyjnej świadomości tych sił i współpraca z nimi stanowi część procesu indywiduacji. 
By zgłębić temat: 
  • David F. Peat, Synchronicité, Le pont entre l'esprit et la matière
  • Praca zbiorowa. Autorzy : Hubert Reeves, Michel Cazenave, P. Solié, Karl H. Pribram, Hansueli Etter, Marie-Louise von Franz, La synchronicité : L'âme et la science
  • Carl Gustav Jung, Wolfgang Pauli, Synchronicité comme principe de connexions a-causales 
  • Carl Gustav Jung, Rebis czyli kamień filozofów
  • La Synchronicité - Wiki 
  • Marie-Luise von Franz, Wróżenie a zjawisko synchroniczności: psychologia znaczącego przypadku 
  • Ian Steward, Liczby natury
  • Deepak Chopra, Sekretna siła spełniania pragnień  
(5) Stan umysłu: http://pl.wikipedia.org/wiki/O%C5%9Bwiecenie_%28religie_Wschodu%29 

(6) Ilya Prigogine, Isabelle Stengers, La Nouvelle Alliance  

(7) Lektury powiązane z tematem pracy i misji:
  • J. Monbourquette, Twoja misja. Jak odkryć swój życiowy cel
  • David Graeber, Praca bez sensu
  • L. B. Jones, Droga
  • Richard Jacobs, Jaki jest twój cel?
  • James Hillman, Kod Duszy. W poszukiwaniu charakteru człowieka i jego powołania
  • Viktor E. Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu
  • M. Csikszentmihalyi, Przepływ. Psychologia optymalnego doświadczenia
  • M. Csikszentmihalyi, Urok codzienności
----------  
Interesujący, dotyczący tematu dokument filmowy w języku francuskim: La mis à mort du travail

piątek, 30 sierpnia 2013

Talent - geniusz drzemiący w tobie

Wpis ten, z potrzebnymi zmianami, wszedł w skład artykułu zatytułowanego: "Geniusz - czas przebudzenia", który ukazał się w Magazynie Twórczym POLSKA CANADA.
...................

Ani bowiem talent bez wiedzy, 
ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza. 
Witruwiusz

Ta­lent jest jak ka­wałek szlachet­ne­go, ale su­rowe­go me­talu: 
do­piero pil­na pra­ca go ob­ro­bi i war­tość mu wielką na­da.  
Stanisław Staszic

Talent jest jakby odwrotną stroną medalu misji. Tak, jak w przypadku powołania, każdy bez wyjątku jest obdarzony konstelacją jemu tylko właściwych uzdolnień – darami, których nie posiada nikt inny. Każdy ma też równie unikalny i wyjątkowy sposób ich wyrażania. Istnieje coś jedynego w swoim rodzaju, co możesz robić i Tobie tylko właściwy sposób wykonywania tego czegoś. Znamienny jest tu fakt, że w starożytności talent (łac. talentum, gr. tálanton ‘ciężar’) oznaczał największą jednostką wagowo-pieniężną i służył jako miara ilości pieniądza w postaci szlachetnego kruszcu, srebra czy złota. Talent był jednostką wagi i wynosił około 35 kilogramów. Talent równał się 15-letniemu wynagrodzeniu przeciętnego robotnika.  

Po czym poznać talent? Jak go odkryć w sobie? Gdy używasz swojego talentu, Twoja energia rośnie! To, co wtedy robisz, przychodzi Ci z łatwością, bez wysiłku. Masz też nieodpartą ochotę powtarzania danej czynności - tyle daje Ci ona radości i satysfakcji. Wykonując tę jedyną rzecz, tracisz poczucie czasu, doświadczasz poczucia sensu i spełnienia.
  
Talentu nie można się nauczyć. Z talentem się rodzisz, jest w Tobie i – tak jak misja – czeka na swoje ujawnienie i na pełne w Twoim życiu przejawienie. O ile dotąd tak się nie stało.

Talent, ów genialny potencjał na miarę Jana Sebastiana Bacha, Alberta Einsteina, Michaela Jacksona, Michaela Jordana czy Leonarda da Vinci tkwi w każdym człowieku. Jednak nieliczni są ci, którzy w ten sposób o sobie myślą. Z jakiego powodu tak wielu ludzi twierdzi, że nie posiada żadnych talentów lub - że są one niewiele warte?
Dzieje się tak po części dlatego, że na ogół traktujemy swoje talenty jako coś zupełnie zwyczajnego, naturalnego. Po prostu - robimy daną rzecz z łatwością i sprawia nam to wielką frajdę. Nawet nam do głowy nie przyjdzie, że to coś może być czymś niezwykłym – nadzwyczajnym, wielkim talentem. A jest! I wiedza o posiadanym specyficznym talencie jest bezcenna. Talent jest bowiem surowcem, który można przez całe życie poddawać obróbce i doskonalić. Jeśli nie wiesz, że jesteś w posiadaniu niezwykle cennego szlachetnego kamienia, nie możesz go oszlifować i pokazać światu. Mówiąc językiem współczesnym – nie możesz go sprzedać.

Skądinąd, ten brak świadomości posiadanych talentów może się wiązać z wszechobecnymi w naszej kulturze przekonaniami o własnej bezwartościowości i małości.

Nie wystarcza więc posiadanie talentu. Fundamentalne jest, byś sobie zdał sobie sprawę, jaki konkretnie dar posiadasz. Możesz go wówczas rozwijać poprzez wiedzę, doskonalić poprzez ćwiczenia i wykonywać częściej dające Ci radość i związane z nim czynności. Stajesz się wtedy świadomie kompetentny.


Dopasowanie talentu i roli
Z jednej strony jest Twój unikalny talent, z drugiej – sposób jego wyrażania, inaczej mówiąc rola, którą odgrywasz, by go uzewnętrznić. Jedno i drugie mają znaczenie kluczowe.

Talentem koszykarza Michela Jordana jest na przykład zmysł precyzji połączony z szóstym zmysłem, który uruchamia się w grze zespołowej. Czy ten sam Michael Jordan mógłby dać pełną miarę swoich możliwości, siedząc w zamkniętym pomieszczeniu za biurkiem, jako informatyk programista? Jest jasne, że nie! Czy byłby tak samo wspaniałym księgowym, piłkarzem, śpiewakiem operowym? Raczej wątpliwe. Bramą do tego, by jego talent okazał się w całej krasie było znalezienie odpowiedniej dla niego roli. Kluczem do pełnego wyrazu talentu w świecie jest więc znalezienie dla niego idealnie pasującej roli. Wtedy dopiero - gdy doskonała treść (talent) znajduje swoją doskonałą formę (rolę) - Twoja lampa zaczyna świecić pełnym blaskiem, stajesz się mistrzem w wybranej przez siebie dziedzinie.

Rekapitulując: tkwi w Tobie wybitny talent, boża iskra, nieskończony potencjał na miarę Einsteina, Dantego czy Leonarda da Vinci. To, czy z tej iskry powstanie wielki płomień zależy jedynie od Ciebie.

Można powiedzieć, że życie polega na uświadamianiu, doskonaleniu i ekspresji posiadanych przez siebie talentów. Oddając je na służbie ludziom, przyczyniamy się do pomyślności całego społeczeństwa. A ci, którzy potrafią oddać się tej sztuce bez reszty, osiągają wyżyny człowieczeństwa i geniuszu.


--------------------------------------
Jeżeli chcesz odkryć swoje powołanie i talenty, weź udział w warsztatach Co-Evolution Institute.
.................................

Lektury
Poniższe książki podejmują temat fundamentalnego znaczenia odkrycia talentów:
  • Ken Robinson, Uchwycić żywioł
  • Ken Robinson, Oblicza umysłu, ucząc się kreatywności 
  • Shinichi Suzuki, Karmieni miłością. Podstawy kształcenia talentu
  • M. Buckingham i C. Coffman, Po pierwsze: Złam wszelkie zasady (o znaczeniu talentów w przedsiębiorstwach)
Linki


środa, 21 sierpnia 2013

Szlachetne Zdrowie: Wymieranie gatunków, Deleuze, Witkiewicz i Doda


Oto kolejny wpis z cyklu: Szlachetne Zdrowie. Teksty te mają charakter informacyjno-praktyczny i podejmują wątek zdrowia w znaczeniu holistycznym (ciało, uczucia, umysł, duch). Jeśli chcesz zobaczyć wszystkie dotychczasowe wpisy, kliknij na Tag: Szlachetne Zdrowie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dwa w jednym - pasta do zębów i trutka na szczury
Miej serce i patrzaj w serce.
Adam Mickiewicz

Słowo o fluorze, o którego obecności informuje nas - widniejący na opakowaniach past do zębów i nie tylko - napis: fluorek sodu.

Od lat pięćdziesiątych XX wieku fluor (fluorek sodu) - silna neurotoksyna, która uszkadza mózg i powoduje zwapnienie szyszynki - jest powszechnym składnikiem past do zębów. W niektórych krajach dodaje się go do wody w kranach, jest też obecny w całej masie innych produktów żywnościowych (patrz link: Tracking Fluoride In The National Food Supply). Fluor - toksyczny odpad uzyskiwany przy produkcji aluminium - wchodzi również w skład trutek na insekty, wojskowego gazu bojowego Sarin i jest głównym składnikiem niektórych leków psychotropowych (Prozac). 

Podawanie ludziom niewielkich dawek fluoru sprawia, że są bardziej ulegli i podatni na manipulacje, obniża się też ich IQ. Gdy podczas II wojny światowej hitlerowcy szukali sposobu, by otumanić więźniów obozów koncentracyjnych, podawali im dawki fluoru w wodzie pitnej. Podobne eksperymenty przeprowadzano w rosyjskich Gułagach. Jak nadmieniłem, spożywanie fluoru powoduje atrofię szyszynki. I o to chodzi.

Szóste wymieranie gatunków
Fluor to oczywiście tylko jedna z czarnych chmur gromadzących się nad Planetą i rodzajem ludzkim. Słońce przysłaniają także potworności GMO, chemtrails1 (dosłownie i w przenośni), skażenie chemicznymi kosmetykami, hormonami wzrostu, lekarstwami, promieniowaniem, odpadami promieniotwórczymi, zatrutym pożywieniem, szczepionkami… Człowiek w sposób bezprecedensowy zniszczył i niszczy Planetę, jej zasoby i siebie (patrz wpis: Wiadomości o stanie Planety). De facto, jesteśmy świadkami i uczestnikami szóstego masowego wymierania gatunków (w mediach używa się raczej określenia: wzrost gospodarczy). Tym razem jednak przyczyną zagłady jest nie meteor czy zlodowacenie, lecz człowiek i jego samobójcze działania. Całość makabrycznego przedstawienia wystawiają oligarchiczne rządy świata (w mediach mówi się raczej o demokracji) oraz sponsorujący je - korporacyjny faszyzm (1%).

Czasy dzisiejsze przeczuł doskonale francuski filozof Gilles Deleuze mówiąc:
„Stary faszyzm - jak mocny i aktualny by nie był w wielu krajach - nie jest nowym problemem. Przygotowuje się dla nas inne faszyzmy. Instaluje się nam cała sieć neofaszyzmu, w stosunku do której stary faszyzm zakrawa na folklor […]. Miast być polityką czy ekonomią wojenną, neofaszyzm jest światowym porozumieniem w sprawie bezpieczeństwa, zarządzaniem nie mniej straszliwym « pokojem », ze skoordynowaną organizacją wszystkich małych strachów, wszystkich małych niepokojów, które czynią z nas takoż mikrofaszystów, obciążonych stłamszeniem każdej rzeczy, każdej twarzy, każdego nieco mocniejszego słowa, na swojej ulicy, w swojej dzielnicy, w sali kinowej”. Gilles Deleuze - Luty 1977 (tłumaczenie własne).

Wielu dotkniętych madianestezją ignoruje te fakty (szóste wymieranie gatunków) i trwa niewzruszenie w konsumenckiej katalepsji. Inni obracają głową w piasku i mówią, że lubią plażę i że jakoś to będzie i że bez ich wkładu też się obędzie. Jeszcze inni twierdzą, że i tak nie można nic zmienić, że już za późno i że rząd cieni. Są też tacy, co boją się, że zostaną poczytani za jakichś oszołomów New Age, zwolenników teorii spiskowych czy - nie daj Boże - ekologów. 
Ujmowanie obecnych okoliczności w kategoriach frakcji, partykularyzmów czy jakichkolwiek innych "izmów" jest całkowicie nieadekwatne do sytuacji, w której stawką jest życie - to, co święte i czego jutro już - może  nie być! Z jednego powodu - bierności i apatii tych, co o wszystkim wiedzą i - cicho siedzą. Przychodzi mi na myśl obraz szaleńca, który z błogim uśmiechem pieli własny ogródek, podczas gdy jego dom trawi płomień pożaru. 

Edmund Burke trafnie ujął istotę rzeczy w stwierdzeniu: „Aby zło zatriumfowało, wystarczy, aby prawi ludzie nic nie robili”.
Podobna myśl Alberta Einsteina: "Świat nie zostanie zniszczony przez tych, którzy czynią zło tylko przez tych, którzy patrzą na to bez podjęcia jakiegokolwiek działania". 

Myślę, że jako gatunek cierpimy na rachityzm serca, gdyż każdy człowiek posiadający jako tako sprawny aparat uczuciowy byłby szczerze przejęty obecną sytuacją, podsyciłby czym prędzej swój wewnętrzny płomień, zerwał się na równe nogi i szukał twórczych rozwiązań, możliwości zjednoczenia sił pozwalających wyjść z kosmicznego impasu.
Póki co, bal na Titanicu trwa w najlepsze.

Milczenie jest zgodą na zło*
Nieliczni są dzisiaj artyści czynnie zaangażowani w proces wzrostu świadomości na Planecie, artyści, którzy publicznie – poprzez swoją twórczość, postawę czy wystąpienia - stają w obronie wartości sprawiedliwości społecznej (jak na przykład nieodżałowany Michael Jackson, Keny Arkana, Manu Chao) czy dają wyraz swojemu oburzeniu w przypadku ich deptania.

Z tego, co mi wiadomo, spośród polskich celebrytów tylko Doda miała odwagę wystąpić publicznie przeciwko GMO (piszę o odwadze, gdyż osoba publiczna występująca przeciwko interesom wielkich koncernów musi się liczyć z konsekwencjami i zamkniętymi drzwiami, które potem może napotkać). A takiego zaangażowania, takich radykalnych inicjatyw trzeba, jak wody na pustyni.

Skądinąd sam fakt, że ktoś poświęca swoje życie Wysokiej Sztuce, Pięknu i jego krzewieniu jest dzisiaj czynem heroicznym i wymaga niemało samozaparcia. Piękno jest dla mnie pochodnią i drogą ocalenia. I tak długo, jak nie wydobędziemy na powierzchnię naszej świadomości jego złożonych w nas pokładów, tak długo będziemy żyć w przeciętności, miałkości i banale - źródle wszelkich cierpień.

Samo szerzenie Piękna jest niewątpliwie światłem i wsparciem w tych ciemnych czasach. Jednak uważam, że - wziąwszy pod uwagę bezprecedensową w dziejach powagę  sytuacji - artyści, poeci, muzycy powinni, niczym mityczni Tytani, potrząsnąć starym światem – stać się zaangażowanym zjednoczonym głosem, zdolnym powołać do życia nowe wzniosłe formy teatru, muzyki, tańca, literatury, poezji, filmu. Nowe misteryjne formy są potrzebne, pozwalające cywilizacji odrodzić się - formy, które expressis verbis opiewają wartości ochrony środowiska, sprawiedliwości społecznej, poszanowania wszelkiego życia, wolności, równości, braterstwa, suwerenności i godności każdego człowieka.

Przypominają mi się słowa Stanisława Witkiewicza (ojca), który w swoich listach do syna pisał:
„Chciałbym, żebyś stanął na najradykalniejszym stanowisku - to jest na stanowisku absolutnej sprawiedliwości społecznej, która jest wcieleniem jedynej wartej czci siły łączącej ludzkość - miłości. Z dzisiejszych ustrojów społecznych nie może zostać nic. Są to podłe, smrodliwe, pełne ciemnych nor, w których się lęgnie zbrodnia - budy, te tak zwane gmachy społeczne. Z tym trzeba walczyć z całą bezwzględnością - a do wszystkich ludzi stać na stanowisku najwyższej miłości. Oto wytyczne słupy drogi, po której idąc, człowiek nie spodleje i nie zgłupieje. To stanowisko uchroni go od ugrzęźnięcia w egoizmie klasowym i w idiotyzmie partyjnym. Sceptycyzm i cynizm w sferze zagadnień społecznych są objawami niskiego stanu rozwoju uczuć, przy niekiedy dużym rozwoju zdolności kombinowania. Są to zresztą bezpłodne stany psychiczne”. (15.02.1905 r.)

Jakżeż szlachetna, pełna przenikliwości i zaangażowania postać. Trudno dzisiaj o ludzi takich rozmiarów.

Dewastacja i skażenie środowiska odbijają aktualny stan świadomości człowieka, który – indywidualnie i kolektywnie – stoi twarzą w twarz ze swoim cieniem, z masowym wyparciem życia uczuciowego i ograniczającymi przekonaniami wspierającymi ten stan rzeczy (stary paradygmat). Twierdzę, że to właśnie artyści z tytułu wrażliwości, której są depozytariuszami, opiekunami i strażnikami - są szczególnie predysponowani, by świadomie, otwarcie, wspólnie nieść pochodnię serca przez ciemność, gdyż to ono świadczy o naszym człowieczeństwie.

Kończę jak zwykle garścią porad praktycznych: W Twoich rękach.

W Twoich rękach
  • Możesz czytać skład past do zębów, wód, itd. I jeśli zawierają fluorek sodu: nie kupuj!
  • Możesz poszerzać swoją wiedzę i działać w zgodzie z tą wiedzą. Poniżej znajdziesz listę linków, filmów, o których istnieniu mi wiadomo. W sieci można znaleźć kilka krótkich filmów na temat fluoru i skutków jego spożywania. W linku poniżej znajdziesz tematowi poświęcony pełnometrażowy amerykański dokument zatytułowany The Great Culling. Niewątpliwie w Ameryce borykają się z użyciem fluoru na o wiele większą skalę niż w Europie, jednakże nie raz się zdarzyło, że co wpierw tam, to potem tu i to dość szybko (gaz łupkowy, śmieciowe jedzenie i powodowana przez nie otyłość, itd.). Zważywszy fakt, że nie istnieje coś takiego, jak bezpieczna dawka fluoru, warto spoglądać czujnym okiem - szczególnie jeśli chodzi o kobiety w ciąży i matki - na opisy zawartości past do zębów, wód butelkowanych, itd.              
  • Możesz podać tę informację dalej. Jeśli przekażesz ją choćby dwóm osobom, te dwie następnym dwóm a te dwie znowu następnym dwóm… W ten sposób powstanie masa krytyczna osób, które wiedzą i które - być może - z tej wiedzy zrobią użytek.

A oto filmy, linki i lektury powiązane z tematem:  
Filmy:  

Linki:  

Lektury:
  • Dr Bernard Montain, Fluor, une erreur majeure 
  • Christopher Bryson, The fluoride deception  
  • Dr Jean-Marc Brunet, Dossier Fluor
-------------------------------------------------
(*) Słowa przypisywane Gandhiemu.
(1) Patrz przypis nr 4 w poście: Misterium Hieros Gamos